16 lat temu moja dziewczyna wypatrzyła  miniaturkę sznaucera  pieprz i sól, którego sprzedawała mała dziewczynka stojąc pod bazarem. Mial na imię Avantis i pochodził z hodowli z Grochowskiego Kojca. Trzymając go na rękach poczułem, że to był ten jedyny, mój pies. Następnego dnia był już u mnie. 

Po pięciu latach pojawił się następny sznaucer miniaturka Max z Radomia, a po jakimś czasie pojawiła się suczka Blanka. Parę miesięcy później ofiarowałem swojej dziewczynie pod choinkę sznaucera olbrzyma – naszą kochaną Enigmę. Ewelina zawsze marzyła o olbrzymie. Dopiero niedawno wraz z ze Świętym Mikołajem spełniłem (jak się okazało) nie tylko jej marzenie, ale i swoje!

Można powiedzieć śmiało, że przez moją dziewczynę Ewelinę rozkwitła we mnie miłość do sznaucerów ? zostałem totalnie zarażony, a co to znaczy każdy psiarz zrozumie.

Połączyła nas jeszcze większa miłość do sznaucerów!

Tak powstał zalążek i pomysł Mazurlandii – miejsca dla nas i naszych sznaucerów, miejsca w którym spełniają się nasze marzenia i naszych psich pociech.